Żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce

Słomiany zapał mam. Chętnie oddam, za grosze. Oddam nawet za darmo. Nawet nie pamiętam skąd go wziąłem. Znalazłem a może dostałem? Nie… łatwiej chyba do kogoś dostać w ryj niż słomiany zapał. To się pojawia znikąd. Spływa na nas jak woda ze starej, zniszczonej, dziurawej rynny na zapyziałym dworcu PKP w Koziej Wólce. Dostaje się do środka, wnika i egzystuje. Jak pasożyt. Jednak czasami cieszymy się że to w nas siedzi. Łatwo jest znaleźć wymówkę. Oczywiście nie prawimy banałów w stylu nie chce mi się. Szukamy racjonalnego wytłumaczenia przed samym sobą, że postawiony cel nie ma większego znaczenia, że jest wydumany, że zbyt ambitny. W zasadzie stawialiśmy go sobie w chwili uniesienia. Nie braliśmy pod uwagę ryzyk ani kosztów jego realizacji, więc rezygnacja jest OK. Nie dziś, nie teraz, może jutro, może kiedyś, może później. Słomiany zapał siedzi w nas i się cieszy. Zastanawia mnie jaką ma twarz…?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s