Żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce

Słomiany zapał mam. Chętnie oddam, za grosze. Oddam nawet za darmo. Nawet nie pamiętam skąd go wziąłem. Znalazłem a może dostałem? Nie… łatwiej chyba do kogoś dostać w ryj niż słomiany zapał. To się pojawia znikąd. Spływa na nas jak woda ze starej, zniszczonej, dziurawej rynny na zapyziałym dworcu PKP w Koziej Wólce. Dostaje się do środka, wnika i egzystuje. Jak pasożyt. Jednak czasami cieszymy się że to w nas siedzi. Łatwo jest znaleźć wymówkę. Oczywiście nie prawimy banałów w stylu nie chce mi się. Szukamy racjonalnego wytłumaczenia przed samym sobą, że postawiony cel nie ma większego znaczenia, że jest wydumany, że zbyt ambitny. W zasadzie stawialiśmy go sobie w chwili uniesienia. Nie braliśmy pod uwagę ryzyk ani kosztów jego realizacji, więc rezygnacja jest OK. Nie dziś, nie teraz, może jutro, może kiedyś, może później. Słomiany zapał siedzi w nas i się cieszy. Zastanawia mnie jaką ma twarz…?

Frank w górę a ceny nieruchomości na rynku wtórnym w dół?

Coraz częściej słyszę stwierdzenie, że upadłość konsumencka to jedno z wyjść dla osób, których nie stać już na spłatę kredytu we franku. To stwierdzenie pada z ust osób zadłużonych.

Ciekawe jak to wpłynie na ceny mieszkań na rynku wtórnym? Idą dobre czasy dla chcących kupić nieruchomość?

Pożyjemy zobaczymy.