Podatek od spokojnego snu płacę. Czyli dlaczego rekordowo wysoki kurs szwajcarskiej waluty mnie nie martwi.

W Polsce jest ok. 600 tyś. posiadaczy kredytów we frankach. Nie jestem jednym z nich, chociaż zaciągałem kredyt na mieszkanie w 2007 roku. Dlaczego?

Weź kredyt w walucie, w której zarabiasz. Ryzyko walutowe jest olbrzymie i nieoszacowane o czym się głośno nie mówi. Wahania na rynkach walutowych są uwarunkowane również politycznie a polityka jest nieprzewidywalna. Płacąc wyższą ratę w złotówce ze względu na wyższą marżę PŁACISZ PODATEK OD SPOKOJNEGO SNU.

Te słowa dzwonią mi w uszach. Od wczoraj szczególnie mocno i wymownie. Są to słowa doradzcy kredytowego, który ze względu na wspólną znajomość działał w imieniu moim, nie banku. Odradzał mi kredyt w CHF i przekonywał, że to bardzo ryzykowna opcja. Nawet nie wiem jak bardzo się cieszę mając dziś kredyt w PLN. Nie wiem, bo nie potrafię sobie wyobrazić tego co czuje dzisiaj wielu Polaków, których raty kredytowe poszybowały o kilkadziesiąt % w górę!

Mam wielu znajomych, którzy mają powody do złości i niezadowolenia. W mediach słyszę komentarze, że Ci ludzie sami są sobie winni bo zaakceptowali ryzyko walutowe własnoręcznym podpisem. Tylko ja się pytam – jak to jest, że frankowicz zaciągnął kredyt w walucie, której na oczy nie widział a na koncie dewelopera wylądowały PLNy? W czyim interesie było udzielenie takiego kredytu?

Dzisiaj mówi się o ratowaniu banków, bo to ich interesy są zagrożone. Pewnie sobie poradzą w dobie upadłości konsumenckiej. Kredytobiorcy dostaną czystą kartę i bedą zadowoleni, tzn. bedą musieli być. Nie bedą mieli mieszkania ale i długu nie będzie. Super upcja.

Dziwnie to się wszystko w czasie poukładało. Rekomendacja S i min. 10% wkładu własnego, ustawa o upadłości konsumenckiej, zmiana polityki mieszkaniowej państwa w kierunku TBS itp. Generalnie właściwe kroki tylko czemu dopiero teraz? Ktoś chciał dobrze zarobić i ustawić się na kilka pokoleń. Pewnie mu się udało.

Sami pomyślcie kto to może być?